Wczoraj w nocy mamę bolało gardło do 3:30. Ale skończył nam się imbir, więc poszłam na krzak imbiru, żeby go trochę wykopać. Na szczęście miałam motykę. Zrobiłam jej szklankę napoju imbirowo-miodowego z naszego domowego imbiru. Musiało jej być tak ciepło w środku. Po wypiciu zapadła w głęboki sen. Czułam się niesamowicie szczęśliwa.
Postanowiłam, że każdy dzień będzie opowieścią o języku Matki. W ten sposób będę siać 30 nasion miesięcznie i 365 nasion rocznie. W ten sposób pole mojego serca będzie prawdziwie bogate i piękne dzięki codziennemu praktykowaniu języka Matki. Myślenie o tym napełnia moje serce radością, a na mojej twarzy pojawia się radosny uśmiech.
© Unauthorized reproduction or redistribution is prohibited.
117