W pracy musiałem przejść szkolenie, które wymagało ode mnie wykonywania zadań współpracowników przez tydzień. Początkowo nie rozumiałem, co myśli mój przełożony. Czułem jedynie, że jestem zastępowany, a za każdym razem, gdy przychodziłem do pracy, musiałem walczyć z negatywnymi myślami. Z pierwszym tygodniem na drugi, czułem się zażenowany i zdezorientowany. W końcu nie mogłem już dłużej ukrywać urazy, a moje negatywne nastawienie zaczęło wpływać na sposób, w jaki traktowałem współpracowników.
Kiedy opamiętałam się i zastanowiłam nad swoim zachowaniem, uświadomiłam sobie, że skrzywdziłam współpracowników swoim negatywnym nastawieniem. W tym momencie przypomniały mi się słowa „ Słowa matczynej miłości, które przynoszą pokój ”. Zdeterminowana, by naprawić sytuację, postanowiłam przeprosić i zwołałam zebranie. Podzieliłam się z nimi tym, co zrozumiałam, gdy zaczęłam rozumieć kluczową rolę każdej osoby, i szczerze przeprosiłam za swoje czyny.
Od tego czasu zyskałem znacznie szerszą perspektywę, a to doświadczenie uczyniło mnie lepszym pracownikiem. Ten wspaniały rezultat zaczął się od momentu, gdy wcieliłem w życie jedno słowo: „Przepraszam”. Słowa mają moc uzdrawiania!