Zegar na brzuchu warczy, warczy.
W końcu nadeszła długo oczekiwana pora lunchu!
Ładne uczennice stały na końcu kolejki po jedzenie, ustępując miejsca innym, żeby móc jeść jako pierwsze.
Więc zagrali w kamień-papier-nożyce, żeby ustalić kolejność.
Zamówienie zostało ustalone, ale najlepszy uczeń znów próbował się poddać.
Na koniec zjedliśmy pyszny posiłek zgodnie z ustalonym harmonogramem.
Tak słodko było patrzeć, jak ustępowali sobie nawzajem i pozwalali sobie jeść jako pierwszym.
Spojrzałem na ten widok z radosnym wyrazem twarzy, na chwilę zapominając o głodzie i zanim się zorientowałem, nadeszła moja kolej.
Ja również przyrzekam praktykować język matczynej miłości zawsze i wszędzie!
© Unauthorized reproduction or redistribution is prohibited.
238